Jak Arystoteles na 1800 lat zatrzymał Ziemię w miejscu

O tym, że Ziemia nie jest pępkiem wszechświata ludzie myśleli już na długo przed Kopernikiem. Jednak na przeszkodzie stał im autorytet najwybitniejszego filozofa starożytności.

Ruszył Słońce, wstrzymał Ziemię….

Zamknięcie na bezludnej wyspie Krystyny Pawłowicz i Stefana Niesiołowskiego wywołałoby zdecydowanie mniejszą awanturę niż to, co wybuchło po opublikowaniu przez Mikołaja Kopernika w 1543 roku dzieła „O obrotach sfer niebieskich”. Ludzie długo nie mogli pogodzić się z zasadniczą jego tezą: to Ziemia kręci się wokół Słońca.

Ale właściwie dlaczego? Stwierdzenie, że to Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie odwrotnie, to nie jest wprawdzie małe miki, jednak z drugiej strony popatrzmy: Newton odkrył prawo grawitacji? No super! Einstein stworzył teorię względności? Świetnie! Czemu więc wtedy, gdy Kopernik opublikował swoje wielkie dzieło, wszystkim wkoło zaczęło odwalać? *

Pokaż spojler

…greckie go wydało plemię

W rzeczywistości jako pierwszy hipotezę, że to Ziemia się kręci, a nie Słońce, sformułował 1700 lat przed Kopernikiem grecki astronom Arystarch z Samos. Ten pogląd bynajmniej nie przepadł w mrokach dziejów, był znany przede wszystkim w krajach arabskich, ale też i w Europie: po prostu nikt za bardzo nie zawracał sobie nim tyłka. Był znany też dla Kopernika, który podczas studiów we Włoszech zapoznał się z heliocentrycznymi poglądami… i po prostu przyznał im rację, wywołując zdecydowaną reakcję ze strony fanów Ziemi w środku, podążających za innym starożytnym Grekiem – Ptolemeuszem.

Inna sprawa, że być może nie byłoby całego zamieszania, gdyby Arystarch nie spieprzył swoich obliczeń. Ja jednak za winowajcę uważałbym bardziej człowieka, który w teorii geocentrycznej widział nie kwestię nauki, lecz światopoglądu:

Arystotelesa

Arystoteles za punkt wyjścia obrał pogląd swego nauczyciela, Platona, który uważał, że wszelkie przejawy dobra, czy też doskonałości są efektem działania Demiurga tworzącego świat, zaś wszelkie jej wady wynikają z dziadowskiej materii, z której został stworzony. Jednak Arystoteles znacznie ją zmodyfikował.

Istotne znaczenie miał w jego koncepcji ruch. A właściwie nie tyle sam ruch, co ruch rozumiany bardzo szeroko: jako wszelkiego rodzaju zmiany i przemiany na świecie.

Weźmy na przykład niezapisany notatnik.

Notatnik to notatnik. Ale zdaniem Arystotelesa nie tylko. Notatnik może zostać w różny sposób wykorzystany. Może na jego kartkach powstać rękopis noblowskiej powieści, ale równie dobrze, może posłużyć jako zeszyt od matmy w którym żydowską metodą łatwo ustalimy co to jest całka oznaczona.

Nasz niezapisany notatnik jest więc niezapisanym notatnikiem „w akcie”, ale „w możności” jest również rękopisem powieści, zeszytem od matmy i każdą inną rzeczą którą może się stać. Załóżmy więc, że notatnik faktycznie stał się zeszytem od matmy. Ale w przyszłości może przecież trafić na makulaturę, gdzie zostanie przemielony na papier toaletowy. Znowu więc mamy: zeszyt od matmy w akcie i papier toaletowy w możności.

Dla Arystotelesa ten ciągły cykl przechodzenia od aktu do możności był podstawą wszelkich zmian.

Jednak o ile na Ziemi zmiany zachodziły dosyć często i nieobliczalnie (na przykład, czasami nawet polskiej drużynie zdarzy się czegoś nie spieprzyć w europejskich pucharach), o tyle był jednak inny świat, w którym aż tak wiele się nie działo. Właściwie nie działo się w nim praktycznie nic. Wystarczyło spojrzeć w niebo.

W czasach Arystotelesa i przez wiele, wiele następnych stuleci ciężko było zaobserwować jakiekolwiek zmiany w świecie gwiazd i planet. Po prostu kręcił się on dookoła. I tyle.

Arystoteles wyciągnął więc z tego wniosek, że nasz świat – świat podksiężycowy – zbudowany jest z czegoś innego niż świat nadksiężycowy w skład którego wchodziły planety, Słońce i inne gwiazdy. Świat podksiężycowy miałby więc składać się z czterech żywiołów: ziemi, wody, powietrza i ognia, które ciągle łączyły się, zmieniały i zyskiwały nowe formy. Słońce, planety i gwiazdy zaś miały być z piątej esencji, czyli kwintesencji, którą Arystoteles nazwał eterem.

W przeciwieństwie do naszego świata, byty zbudowane z eteru miały być wieczne, niezmienne i niezniszczalne i jedyną zmianą jaką wykonywały to zmiana swojego położenia wobec położonej w środku Ziemi. A i ta zmiana odbywać się miała po okręgu (to nieprawda, ale wtedy tak twierdzono) czyli, zdaniem filozofa, ruchu najdoskonalszym jaki jest możliwy.

Wbrew pozorom położenie Ziemi w środku wszechświata nie miałoby więc być pozycją uprzywilejowaną – wprost przeciwnie, świadczyło o jej słabości i niedoskonałości. Im dalej od Ziemi, tym dana sfera była doskonalsza.

Skoro jednak wszystko pozostaje w ciągłym ruchu to musi być coś, czy raczej ktoś, kto to wszystko poruszył jako pierwszy.

Tym kimś jest oczywiście Bóg, zwany przez filozofa „Nieruchomym Poruszycielem”. Nieruchomym, czyli istnieje jedynie w akcie, nie ma żadnego stanu możności, w który mógłby się przekształcić. Nie ma od Boga czegoś doskonalszego. W koncepcji Arystotelesa Bóg nie stworzył świata (on miał istnieć od zawsze) a poruszać go miał jako cel (czy wzór), do którego świat zmierza, przekształcając się w coraz doskonalsze formy. Poruszyciel był dla świata swoistym wzorem, w kierunku którego miał on zmierzać. Można by powiedzieć, że Poruszyciel Arystotelesa nie jest piłkarzem, który „porusza” piłkę kopiąc ją, lecz bramką*, która piłkę „przyciąga”.

Pokaż spojler

W XIII wieku stanowisko to pogodził z Biblią Tomasz z Akwinu, wskazując, że świat został stworzony przez Boga z niczego, jednak Bóg go nie opuścił, ciągle czuwa na nim i generalnie pełni rolę również taką, jak przypisał mu Arystoteles.

To historia pouczająca

Kopernik swoją książką odpalił bombę, której konsekwencje sięgały daleko poza samą astronomię. W dużej mierze jego, i jego następców odkrycia stały za kartezjańskim wątpieniem, od którego zaczynamy filozofię nowożytną.

A dla nas? A dla nas to jest taka mała lekcja, żeby nawet tak mądrych gości jak Arystoteles nie postrzegać jak proroków, bo można się bardzo, ale to bardzo przejechać.

Podobał Ci się wpis? Polub mój profil na Facebooku po więcej 🙂