Nie tylko filozofia dla januszy

W marcu dałem słowo, że skończę stronę do końca miesiąca, dobrze, że nie mówiłem którego xD

W każdym razie jest. Na darmowej templatce WordPressa, bez loga i zdjęcia autora, który jednak już niebawem przestanie być anonimowy.

Czemu dopiero niebawem? Oficjalnie z tego samego powodu, dla którego „Władca Pierścieni” nie ogranicza się do sceny Gandalfa mówiącego, „Frodo zakurwiaj do Mordoru wywalić ten cholerny pierścień” i następnej: pierścienia wpadającego do Góry Przeznaczenia. Dobra historia musi stopniowo rozwijać akcję i po kolei wprowadzać nowe wątki. Nie wszystko naraz. Zresztą, kiedyś jeszcze o tym pogadamy, bo naprawdę jest o czym.

Pokaż spojler

No ale skoro o wprowadzaniu nowych wątków mowa…

„Filozofia dla januszy” się zmienia.

Już przy okazji otwierania fanpejdża na Facebooku pisałem, że nazwa bloga jest nieco naciągana, ale że mi się wpisało i dosyć szybko nabiło w chuj czytelników, to zmiana nazwy nie jest taka prosta xD Z drugiej jednak strony, filozofia jest matką wszystkich nauk, które w historii powoli się od niej oddzielały. Pierwsi filozofowie byli takimi omnibusami znającymi się na wszystkim od poezji, przez astronomię aż po sens życia i oranie pola. Dopiero później niektórzy zauważyli, że może lepiej skupić się na węższym odcinku i drążyć w szczegółach.

Ja wróciłbym jednak do tego pierwotnego znaczenia. Do każdego tematu można bowiem podejść teoretycznie. To słowo strasznie dostało po dupie, gdyż zazwyczaj „teoria” kojarzy się z jakimś leśnym dziadkiem na uczelni, który po półgodzinnej walce z rzutnikiem zaczyna wykład równie atrakcyjny jak recytacja mongolskiej książki telefonicznej w oryginale.

Tymczasem jednak teoria odpowiada na jedno cholerne ważne pytanie: „dlaczego?”.

Dlaczego właściwie mamy wierzyć w dowody, które mówią, że Ziemia jest okrągła, a nie tym przedstawianym przez agentów od Ziemi płaskiej? Dlaczego Dostojewski wielkim pisarzem był? Dlaczego Pałac Kultury w Warszawie wygląda tak, jak wygląda? Dlaczego mamy się właściwie słuchać przepisów Kodeksu Karnego, a nie poglądów Sebastiana Gałczyńskiego?

Szczególnie interesuje mnie w tym kierunku sztuka. Jest cała masa blogów i książek, ale naprawdę ciężko jest znaleźć taki, który tłumaczy dlaczego artysta namalował/napisał/zbudował tak, a nie inaczej. A bez odpowiedzi na to cholerne pytanie „dlaczego”, nie damy rady odpowiedzieć na pytanie laika o to co ludzie widzą w tych pieprzonych kwadratach i w czym to jest lepsze od jelonka na rykowisku.

Ale nie oznacza to bynajmniej, że nie będzie już o filozofach. Będzie i to już w przyszłym tygodniu – pogadamy sobie o kolejnych Grekach. Ale najpierw, w piątek, małe wprowadzenie do sztuki.