Franco y Fidel. Status związku: „to skomplikowane”

Francisco Franco i Fidel Castro. Demon dla lewicy i demon dla prawicy. Choć na pozór ludzie z dwóch biegunów, to relacja, jaka ich połączyła nie jest tak prosta do zrozumienia.

Rok 1960. Ukochana przez Hiszpanów drużyna narodowa oddaje walkowerem mecz przeciwko ZSRR w kwalifikacjach Mistrzostwa Europy. Niebawem potem ZSRR zostaje pierwszym w historii Mistrzem kontynentu.

Wszytko dlatego, bo rządzący Hiszpanią generał Francisco Franco nie wyobrażał sobie hiszpańskiej drużyny narodowej na radzieckiej ziemi. Ani Sowietów na ziemi hiszpańskiej. Rundę wcześniej hiszpańska kadra ograła Polaków. Wtedy jeszcze zacisnął zęby, choć i tak do jego śmierci PRL i Hiszpania wzajemnie się nie uznawały. Franco za legalny polski rząd uważał ten emigracyjny, z Londynu.

Nie było wtedy na Ziemi człowieka, który bardziej nienawidził komunistów niż generał Francisco Franco. I vice versa. Kim był ten człowiek? Obiektywnie: zwycięzca hiszpańskiej wojny domowej. Mniej obiektywnie? Według zwolenników obronił Hiszpanię przed komunizmem budowanym na wzór radziecki. Według przeciwników stworzył nielegalny faszystowski reżym na wzór Włoch Mussoliniego. Jedno jest pewne: do dziś jest równie kochany, jak i znienawidzony.

W czasie, gdy ważyły się losy pamiętnego meczu, po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego młody kubański prawnik i rewolucjonista – Fidel Castro – umacniał swoją władzę, którą zdobył półtora roku wcześniej.

Dokładnie 1 stycznia 1959 roku proamerykański dyktator Fulgencio Batista uciekł, a władzę w Hawanie przejęli rewolucjoniści. Choć początkowo nie wszystko na to wskazywało, latem 1960 roku było już pewne, że rządzona przez Castro i spółkę Kuba obierze konkretny kurs na budowę komunistycznej dyktatury, bratając się ze Związkiem Radzieckim. Castro znacjonalizował majątek amerykański na wyspie, w odpowiedzi na co Amerykanie objęli Kubę embargiem handlowym. Zbuntowana Kuba mogła otrzymywać dostawy jedynie z komunistycznych państw bloku wschodniego. I ze skrajnie antykomunistycznej Hiszpanii.

Zdumienie mogło budzić już to, że w styczniu 1959 roku grupa ludzi wyległa na ulice Madrytu by świętować zwycięstwo Rewolucji, a hiszpańskie służby bezpieczeństwa w ogóle nie zareagowały. Jednak już rok później, w styczniu 1960 roku Fidel Castro osobiście starł się w telewizyjnym nagraniu z hiszpańskim ambasadorem (na zdjęciu). Oskarżył go o wspieranie sił kontrrewolucyjnych, a następnie wydalił z kraju. Coraz bardziej pewne wydawało się, że Kuba pójdzie drogą Meksyku czy państw komunistycznych i w miejsce reżymu Franco uzna lewicowy rząd na uchodźstwie. Na to liczyli zresztą masowo zgromadzeni na wyspie weterani hiszpańskiej wojny domowej.

Jednak obydwaj dyktatorzy nie posunęli się ani o krok dalej.

Generał Franco wydał dla swojego ministra spraw zagranicznych jasne polecenie:

Rób z Kubą co zechcesz, ale pod żadnym pozorem nie zrywaj z nimi stosunków

Z drugiej strony Fidel uczynił co prawda swego towarzysza broni i byłego weterana wojny w Hiszpanii Alberto Bayo generałem, ale na nic więcej nie pozwolił. Ci, którzy widzieli w Castro hiszpańskojęzycznego Lenina gotowego obalić frankistowski reżym mogli czuć się zawiedzeni.

Przez kilkanaście lat kraje nie wymieniały ambasadorów, jednak stosunki zostały utrzymane na poziomie radców dyplomatycznych. Zaś kilka miesięcy po słynnej awanturze w telewizji Hiszpania jak gdyby nigdy nic nawiązała, mimo amerykańskiej presji, współpracę handlową z Kubą. Jeżeli ktoś chciał się dostać bezpośrednio z Europy Zachodniej na Kubę mógł to zrobić tylko w jeden sposób – za pośrednictwem hiszpańskich linii lotniczych. Żadne inne tam nie latały.

Obaj politycy nigdy się nie spotkali

Oszczędnie też o sobie mówili. Mimo to łączyła ich relacja, która z pewnością mogłaby być podstawą dobrego filmu. I to takiego, gdzie więcej jest psychologii niż polityki.

Francesco Franco zapytany kiedyś o to, jakie osoby z państw trzeciego świata uważa za najważniejsze odparł, że Mao Zedonga, Ho Chi Minha i Fidela Castro. Myśli nie rozwinął, lecz gdy amerykańscy dyplomaci przyszli prosić go o pomoc w wojnie przeciwko komunistycznemu Wietnamowi, rządzonemu właśnie przez Ho Chi Minha, przyjął ich chłodno i zapytał:

Jak myślicie, kim Ho Chi Minh tak naprawdę jest? Bardziej nacjonalistą czy bardziej komunistą?

Franco powtórzył podobne stanowisko w liście do prezydenta Lyndona Johnsona i jako pomoc przysłał, zamiast oczekiwanych oddziałów zbrojnych, jedynie dwunastu lekarzy-ochotników.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie odnosił się hiszpański dyktator do Fidela Castro, który sam ujął to następująco:

Franco jako hiszpański wojskowy był wychowany w poczuciu klęski w wojnie z USA o Kubę w 1898 roku. W Rewolucji kubańskiej, zniesieniu amerykańskiej zależności, a następnie odparciu ataku na Zatokę Świń mógł zobaczyć formę pewnego rewanżu za tamte czasy.

Castro najlepiej wiedział co mówi. Jego ojciec, podobnie jak gen. Franco pochodził z Galicji. Tej w Hiszpanii, nie w Polsce, ale równie jak ta polska biednej, katolickiej i konserwatywnej. Galicji, która szybko poparła frankistowskie oddziały podczas wojny domowej. Podobno w gabinecie ojca Fidela rzucały się w oczy dwie rzeczy: teleskop i fotografia generała Franco na biurku.

20 listopada 1975 roku generał Franco umiera.

Fidel Castro zarządza na Kubie trzydniową żałobę narodową. Poza Hiszpanią nikt w ten sposób nie uhonorował zmarłego. Gdy rok później umiera przywódca komunistycznych Chin, Mao Zedong, reżym na Kubie nie reaguje w żaden sposób.

Wraz z demokratyzacją Hiszpanii po śmierci Franco nastąpiła normalizacja kontaktów z Kubą. W 1992 roku Fidel Castro pierwszy raz odwiedził Hiszpanię, w tym Galicję, rodzinne strony swojego ojca. Zapytany przez powiązany z socjaldemokratami dziennik „El Pais” o stosunek do generała Franco odpowiedział krótko:

Franco zachował się w porządku. Trzeba to jasno powiedzieć.

Podobał się wpis? Daj lajka na Facebooku 😉