Jak to jest być nietoperzem?

Wszyscy ludzie mają ciała i, choć czasami są co do tego wątpliwości, myślą. Gdy takiego myślącego człowieka podłączymy pod odpowiedni sprzęt zobaczymy, jak impulsy elektryczne biegają sobie po jego mózgu.Jedna z najważniejszych kwestii współczesnej filozofii brzmi: czy te biegające po mózgu impulsy to właśnie jest myślenie i umysł?Czy jest coś więcej? (czas czytania ok. 3 min.)

Thomas Nagel uważa,że kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest kwestia świadomości

Wyobraźmy sobie, że jest ktoś od urodzenia niewidomy. Kompletnie niewidomy. Jednak współcześnie są tak duże możliwości, że ta niewidoma osoba skończyła studia, potem doktorat, potem podjęła pracę na Harvardzie i jest obecnie jednym z najlepszych neurofizjologów świata. Doskonale wie, co zachodzi gdy człowiek patrzy na żarówkę,jak przebiegają procesy w jego mózgu i doskonale potrafi opisać na czym polega widzenie światła, ale ma jeden cholerny problem:

Nie wie jak to jest naprawdę widzieć światło!

Nagel w swoim słynnym eseju stawia tą kwestię jako kluczowy argument przeciwko stanowisku redukcjonistów, czyli tych, którzy chcieliby w umyśle widzieć jedynie fakty czysto fizyczne. Posługuje się tam przykładem nietoperza, którego aparat poznawczy jest zupełnie inny niż człowieka – posługują się one nie tyle wzrokiem co echolokacją, czyli badają otoczenie wysłuchując echa wydawanych przez siebie dźwięków.

Naturalnie, można sobie wyobrazić siebie jako małego, skrzydlatego stworka, choć jest to trudne (zaraz do tego wrócimy, na prostszym przykładzie osoby niewidomej [1]) ale Nagel nie o to pyta: jemu nie chodzi o tobyśmy wyobrazili sobie siebie jako nietoperza. Filozof chce wiedzieć nie jak MY byśmy się czuli jako nietoperz, tylko jak NIETOPERZ czuje się jako nietoperz.

Wyjaśnijmy to może na przykładzie osoby niewidomej

Gdybym chciał sobie w tej chwili wyobrazić jak to jest być osobą niewidomą od urodzenia to jest to po prostu niemożliwe. Ktoś może powiedzieć, że to jest tak jakby zamknąć na całe życie oczy, lecz nie do końca będzie miał rację. Osoba widząca, która zamknie oczy ma cały bagaż wspomnień które nabyła wzrokiem i gdy mówię „przed Tobą stoi telewizor”to sobie jakiś telewizor wyobrazi na podstawie tych, które widziała wcześniej. Niewidomy nigdy żadnego telewizora nie widział, więc jego myśli są zapewne zupełnie inne! Gdyby ktoś się mnie zapytał„jak to jest być niewidomym od urodzenia?” musiałbym powiedzieć zgodnie z prawdą, że nie wiem. Co więcej, gdyby chciał mi to wytłumaczyć niewidomy jest duża szansa, że… też by nie potrafił. No bo powiedzcie, co Wy byście odpowiedzieli niewidomemu,gdyby ktoś Was spytał „jak to jest widzieć światło?”

A gdyby na Ziemię przybyli kosmici, którzy w ogóle nie mają wzroku i posługują się jak nietoperze echolokacją albo w ogóle mają jakiś sposób poznawania świata, który nam się nawet nie śni?

Czy w takiej sytuacji bylibyśmy w stanie dogadać się z nimi na przykład w sprawie tego co to jest tęcza? Jeżeli chodzi o zrozumienie tego zjawiska, jego fizycznych podstaw – jak najbardziej. Ale ten kosmita nie byłby w stanie postawić się na miejscu człowieka i zrozumieć doświadczenia, jakie przeżywamy patrząc na tęczę.Gdyby mnie porwał, wyjątkowo zamiast krowy (kosmici w filmach zawsze porywają krowy) i zaczął na najróżniejsze sposoby badać mój mózg nie znalazłby tam żadnej tęczy, a nawet gdyby jakimś cudem tam tęcza była – nie byłoby jeszcze podstaw, żeby tą małą tęczę utożsamiać z moim postrzeżeniem.

Owszem, każde postrzeżenie da się opisać w sposób intersubiektywny, ale zdaniem filozofa jest w nim jeszcze coś prywatnego, coś do czego inne osoby dostępu nie mają.

Ów element subiektywny jest zdaniem filozofa na chwilę obecną nie do przeskoczenia. Nagel nie uważał zresztą, że umysł to coś więcej niż mózg i procesy w nim zachodzące. Jednak jego zdaniem obecna wiedza naukowa absolutnie nie daje podstaw do tego, żeby twierdzić, że tak nie jest. Redukcjoniści jego zdaniem posługują się jedynie poetyckim analogiami, są jak ktoś, kto próbuje wykładać współczesną fizykę starożytnym Grekom – nie dysponuje słownictwem, które by to precyzyjnie umożliwiało. W to miejsce Nagel proponuje zmianę kierunku – poszukiwanie jakiejś metody, która możliwe precyzyjnie pozwoli komunikować subiektywny element naszej psychiki innym.

Fot: czasami lepiej chcieć być nietoperzem, niż Batmanem 😉

Bibliografia:
T.Nagel – Jak to jest być nietoperzem?
J. Searle – Umysł:Krótkie wprowadzenie
J. Bremer –Wprowadzenie do filozofii umysłu
Ponadto polecam w temacie napisaną bardzo „po januszowemu” książkę Davida Casacuberta „Umysł: czym jest i jak działa”
[1] To nieco zmieniony przykład z książki T. Morrisa „Filozofia dla bystrzaków”, której jednak nie polecam.

Jeżeli Ci się podobało:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *