John Locke, czyli co ja właściwie wiem, patrząc na puszkę piwa?

Nowożytną filozofię przyjęło się liczyć od momentu, gdy Kartezjusz zaczął wątpić. Trzeba przyznać, że wątpienie mu się udało – nieco gorzej wyszło zbudowanie wniosków pozytywnych. Kilkadziesiąt lat później, angielski filozof, John Locke miał swoją teorię dlaczego tak się stało.

Kartezjusz jak pamiętamy, doszedł do wniosku, że „myśli, więc jest”. Z tego odkrycia zaczął wyciągać kolejne wnioski. To właśnie wkurzało Locke: rozumowanie Kartezjusza było całkowicie dedukcyjne – z jednej myśli wywodził drugą. Było oderwane od rzeczywistości, którą widzimy i słyszymy.

Locke podszedł do sprawy zupełnie inaczej.

Jego zdaniem człowiek rodzi się z umysłem pustym jak tablica (słynne „Tabula rasa”) po czym tą tablicę zapełnia. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale wszyscy to robimy. Tablicę zapełniają bowiem nasze doświadczenia pochodzące z 5 zmysłów (skrupulatnie wymienię: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch) oraz refleksji. Zaraz powiem co to refleksje, czytaj dalej.

Te wrażenia zmysłowe i refleksyjne nazywał Locke ideami

Nie miały one jednak wiele wspólnego z tym co za idee uważał taki Platon. Przykładowo, widzę przed sobą puszkę piwa (jest już po 12, mam prawo!). Mój wzrok mówi mi, że ma ona jakiś kolor – mam więc ideę koloru puszki piwa. Wzrok w połączeniu z dotykiem pozwala mi odkryć jej kształt, mam więc ideę kształtu puszki piwa! Idźmy dalej – zawiera ona jakąś zawartość, która ma smak (idea smaku chujowego lagera) i zapach (idea jego ledwo wyczuwalnego zapachu). Ale to nie wszystko – mam zdecydowanie ochotę wypić tego browara. Zdaję sobie z tego sprawę – mam więc refleksję, która dostarcza mi idei „chęci wypicia puszki piwa”. Tak, „chcenie” to również jest idea wg Locke. Refleksje są więc przejawem uświadamiania swoich przeżyć wewnętrznych.

Posiadam więc cały zestaw idei – koloru, kształtu, smaku itd.

Locke nazywał je ideami prostymi. Filozof rozumiał jednak, że to nie wszystko. Same idee kształtu czy koloru to troszeczkę za mało. Mój rozum potrafi łączyć je jednak w całość, dzięki czemu dostaję idee złożone – w tym wypadku ideę puszki piwa, składającą się z idei smaku, koloru, kształtu itd. Idee złożone mogę zresztą łączyć dalej: mogę porównywać ze sobą poszczególne marki piw, w efekcie czego powstanie „idea dobrego lagera” albo „idea dobrego piwa w ogóle”. Takie abstrakcyjne idee, podobnie jak „idea piękna”, „idea dobra” itp. są oczywiście najbardziej skomplikowane, w efekcie czego najmniej na ich temat możemy pewnych rzeczy powiedzieć.

Locke doszedł do wniosku, że za tymi postrzeżeniami – ideami coś musi stać.

Niewątpliwie moje postrzeżenie puszki piwa ma charakter czysto psychiczny, jednak zdaniem Locke, ten czysto psychiczny fakt był wywołany istnieniem jakiegoś podłoża, które jej wywołuje – jakiejś substancji, którą ja postrzegam jako puszkę piwa ze wszystkimi jej cechami. Nieco później ten pogląd zostanie mocno zaatakowany przez Davida Hume, ale o tym w innym wpisie.

Jak też i o tym, co Locke myślał o religii i polityce, bo doprawdy – jest o czym opowiadać.

Aha, sam John Locke wyglądał jak wysuszona Grażyna, dla równowagi wklejam więc #ladnapani jako zdjęcie… a swoją drogą w piątek wpis o sztuce i tam ładnych pań będzie już duuużo więcej xD

Podobało się – polub mój profil na Facebooku!

  • Piotr Świerczyński

    Chyba nawet świat Zofii przedstawia temat lepiej

    • Zarówno Świat Zofii jak i ten blog jako grupę docelową ma przede wszystkim ludzi, którzy słysząc filozofia myślą:
      a) co to jest?
      b) na chuj mi to?

      Jak ktoś to przeczyta, to luz. Prawdopodobnie już wie o wiele więcej niż przed lekturą xD