OPINIA: Wszyscy jesteśmy Marianami

Śmieją się z tego Mariana, że głupi, że nie wie co to ewolucja. Że ma podstawowe wykształcenie, a książki tylko na tapecie. Słusznie?

Z Mariana się nie ma co śmiać. Marianowi trzeba współczuć, bo Marian jest ofiarą tej samej choroby, która kiedyś toczyła i nieraz jeszcze potoczy, bo nie ma na nią szczepionki, każdego z nas – chłopskiego rozumu.

Nie ma wcale gwarancji, że jakby obłożyć Mariana lekturą prawdziwych książek to by Marian zmądrzał. Co więcej, śmiem twierdzić, że Marian skwitowałby książki hasłem „a tam pierdolenie jakieś” i tyle by z tej nauki było [1].

Powiedziałbym nawet, że to dobrze, że Marian się książkami nie obłożył, bo mógłby swoje antynaukowe pierdolenie podeprzeć masą „dowodów”.

I nie zrobiłby tego z cynicznej chęci manipulacji, lecz w jak najbardziej dobrej wierze. [2] Wyjątkowo się ciężko z takimi oczytanymi Marianami dyskutuje, bo choć na pierwszy rzut oka widać, że gadają androny, to ciężko jest szybko zorientować się, gdzie popełniają błąd. A tak można się pośmiać z pomysłu drugiej wątroby.

Niestety, wbrew panującej przez tysiące lat dogmatycznej wierze w doskonałość świata (miałaby wszak ona być zresztą dowodem nawet na istnienie Boga), a szczególnie ludzkiego umysłu, są to rzeczy z naszej perspektywy raczej dupnie zorganizowane. Nasz mózg jest zbudowany mniej więcej tak samo jak w czasach, gdy ganialiśmy po sawannie, a nie badali kwanty czy kolonizowali Marsa. Dopiero w XX wieku na dobre zaczęto zauważać prawidła we wszelkich nieracjonalnych zachowaniach człowieka, czego ukoronowaniem są Nagrody Nobla dla Richarda Thalera czy Daniela Kahnemana.

Ten ostatni napisał zresztą świetną książkę „Pułapki myślenia, o myśleniu szybkim i wolnym” która powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą Mariana zrozumieć i starać się uniknąć przynajmniej części jego błędów.

Mówię „przynajmniej części”, bo jak już napisałem: błąd poznawczy to nie błąd ortograficzny, tu sama znajomość reguł nie wystarczy. Co też zresztą psychologia dowiodła. [3]

Wszyscy więc jesteśmy Marianami i wszyscy jesteśmy skazani na życie z naszymi kiepskimi mózgami, jak chory na AIDS z chorobą.

Ale tak jak i chory na AIDS może sobie dziś już całkiem nieźle i długo żyć, tak i my mamy cały szereg metod leczenia objawowego naszego wrodzonego marianizmu powszechnie znanego jako „zdrowy, chłopski rozum”.

A pierwsza z nich to przestać się z Mariana śmiać i starać się źródła jego chłopskiego rozumu wyjaśnić. I wyciągnąć wnioski, bo bardziej subtelni Marianowie ryją nam dzisiaj beret i warto to sobie uświadomić.

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaprzeczenie

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia

[3] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405436,kazdy-popelnia-blad-slepej-plamki.html