„Argumentum ad temporantiam” – błąd prawdopośrodkizmu

„Jeśli jedni mówią, że 2+2=4 a drudzy, że 2+2=6 to… prawidłowy wynik wynosi 5!” Czyli tekst o tym, kiedy prawdopośrodkizm staje się błędem w rozumowaniu i kiedy… wcale nie musi być głupim stanowiskiem.

Ktoś mówi, że Ziemia jest płaska, a ktoś inny, że jest kulą? Czyli jest… półkulą. Ktoś chce zabić wszystkich Murzynów, a ktoś jest temu przeciwny? Zabijmy więc co drugiego!

Te przykłady chyba świetnie oddają ducha argumentum ad temperantiam, zwanego też błędem złotego środka czy fałszywego kompromisu. Chodzi po prostu o to, że przyjmujemy na wejściu, że spośród dwóch stron kłócących się w jakiejś kwestii każda ma trochę racji. Albo, że żadna nie ma – często przecież spotykamy, szczególnie w internecie, ale także coraz częściej wśród dziennikarzy politycznych ludzi, którym przyznanie komuś racji jest wyraźnie ujmą na honorze i za wszelką cenę będą chcieli się odróżnić i mieć „swoje zdanie”.

Nie ma to oczywiście wiele wspólnego z myśleniem i jest w rzeczywistości ślepą i dogmatyczną wiarą w bożka – bożka symetryzmu, czy jak kto woli prawdopośrodkizmu. Bardzo często w sporze dwóch stanowisk jedno jest prawdziwe, a prawdopodobieństwo to wzrasta im więcej oba mają zwolenników. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest, że myli się jedna osoba niż miliony i mimo wklejanych na podparcie przeciwnej tezy przykładów geniuszy mam złą wiadomość: wieczni oponenci dużo częściej niż geniuszami okazują się szaleńcami.

O ile jednak kompulsywne poszukiwanie kompromisu czy stawanie okoniem gdzie tylko można jest raczej świadectwem miałkości intelektualnej, to istnieje jednak wymiar poszukiwania złotego środka, który świadczy o czymś wręcz zupełnie innym.

Zastanówmy się co możemy odpowiedzieć człowiekowi, który przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi zadaje nam pozornie proste pytanie: „Czy jesteś za zakazem ruchu samochodów w centrum naszego miasta?”.

Pytanie pozornie wymaga krótkiej odpowiedzi: tak lub nie. Jednak sprawa nie jest taka oczywista, gdy bliżej przyjrzymy się temu o co nas pytają:
1. Co to znaczy zakaz? Kogo miałby dotyczyć, bo wydaje się oczywiste, że nie karetek pogotowia i straży pożarnej? Jakie więc kryteria by obowiązywały – czy dotyczyłby tylko samochodów przyjezdnych, czy też wszystkich? Czy byłyby ograniczenia ze względu na masę pojazdu, pojemność silnika czy jakieś inne kryterium?
2. Co to znaczy centrum? Jaki konkretnie rejon miasta miałby objąć zakaz jakkolwiek by on nie był rozumiany?
3. Jakie są ramy czasowe zakazu? Czy miałoby to być ograniczenie całoroczne, czy też okresowe, całodobowe, czy tylko w określonych godzinach?
4. A może chodzi o hybrydę wszystkich powyższych? W niektórych rejonach zakaz rygorystyczny, całodobowy i całoroczny, zaś w niektórych tylko okresowy i dotyczący jedynie ciężarówek?

Tak więc, ktoś kto mówi „jestem za zakazem ruchu samochodów w centrum naszego miasta” albo nie wie co mówi, albo też deklaruje znajomość wszystkich tych szczegółów. Ale jeśli tak, to miło by było, żeby się z nami nimi podzielił, nie? W każdym jednak razie, bez tej wiedzy udzielenie przemyślanej odpowiedzi jest niemożliwe, a kłócenie się bez rozjaśnienia szczegółów po prostu głupie – dwie osoby mówiące „popieram!” mogą mieć przecież na myśli coś zupełnie innego.

Filozofia języka już dawno doszła do wniosku, że zdania często niosą za sobą bardzo dużo treści, która jest ukryta za powierzchownym znaczeniem. Nawet wydawać by się mogło oczywiste zdanie o tym, że Ziemia jest kulą jest skrótem myślowym – w rzeczywistości bowiem ma kształt do kuli jedynie zbliżony, a w ogóle ulega on ciągłym zmianom pod wpływem różnorakich sił. Gdybyśmy więc byli wybitnymi formalistami musielibyśmy powiedzieć, że ktoś mówiący o kulistej Ziemi mówi nieprawdę.

Istnieje więc olbrzymia różnica między świadomością, że większość problemów obecnych w mediach, w wypowiedziach różnych osób jest przedstawiona w sposób skrótowy i niepełny, a bezmyślnym prawdopośrodkizmem czy tez kontrarianizmem nakazującym albo za wszelką cenę szukać kompromisu albo „trzeciego rozwiązania”. To drugie pcha nas do zacietrzewienia i zakładania klapek na oczy, naturalną konsekwencją tej pierwszej powinien być sceptycyzm i powstrzymanie od rzucania pochopnych wyroków. Oczywiście nie zawsze czas i forma na to pozwala (ten blog, a nawet każdy podręcznik są tego najlepszym przykładem), jednak nawet wtedy gdy działaliśmy pod wpływem impulsu – musimy mieć świadomość, że posługujemy się skrótami myślowymi, które z zasady prawdziwe są jedynie w pewnym przybliżeniu.

A o takie „przybliżenia” nie ma się co chyba zabijać, nie?

Jeżeli Ci się podobało:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *